#9. Nie-zwycięstwo

Tytuł: Nie-zwycięstwo
Fandom: Harry Potter;
Para: Romione (Ron Weasley x Hermiona Granger)
Rodzaj: drama, hurt/comfort;
Ograniczenia wiekowe: +13;
Ostrzeżenia: eksperyment narracyjny;
Beta: black opium., sssandera i SzmaragDrac.;
N/A: Miniaturka wygrała konkurs na miniaturkę miesiąca na Katalogu Granger z liczbą 146 punktów, przy czym drugie miejsce zyskało 123, więc aż taka przewaga to już zaskoczenie. Jest to moja pierwsza miniaturka w tym pairingu i pierwszy tekst od... 6 miesięcy. Więc dla mnie była to spora przerwa, tym bardziej się cieszę z takiego wyniku. Jeśli chodzi o temat, to inspiracją miała być piosenką You raise me up.

Nie-zwycięstwo

Napisała Acrimonia


Wojna zmienia człowieka nie tylko powierzchownie, ale przede wszystkim wpływa na mentalność — przeczytasz w mugolskiej książce, po którą sięgniesz pewnego wieczoru z niezbyt jasnego powodu. Może to wina okładki (widok zniszczonego domku usytuowanego gdzieś w górach przyciągnie twój wzrok), może tytułu nakierowującego na nieprzyjemne skutki wieloletnich bitew i potyczek,a  może faktu, że to prezent od ukochanego. Myśląc o tym, stwierdzisz, że ostatnia opcja jest jak najbardziej prawdopodobna. Sięgniesz wtedy palcami po swój łańcuszek złożony ponad tydzień temu w szufladzie biurka znajdującego się w gabinecie, gdzie zazwyczaj pracujesz, i po kilkunastominutowej obserwacji założysz go. W tej samej chwili uśmiechniesz się lekko, wspominając moment, gdy otrzymałaś ten prezent wraz z tą powieścią, po której tekście będziesz wodzić wzrokiem, chcąc skupić myśli.
Odwrócisz wzrok, kiedy zdasz sobie sprawę, że twój ulubiony bohater ginie w męczarniach, z dala od rodziny, samotnie, mając za towarzysza jedynie swego oprawcę. Zaciśniesz mocno wargi, powstrzymując się tym samym od płaczu, chociaż twoje starania i tak spełzną na niczym, bo po kilku sekundach po twoich policzkach będą spływać słone krople pełne bólu i bezradności, ale przede wszystkim tęsknoty.
Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy się o tobie dowiedziałam. Pewnie nie zwróciłeś na to uwagi, ale ja już wtedy, rankiem, przeczuwałam, że coś pójdzie nie tak, wtedy pożałowałam, że wraz z Harrym postanowiliście zostać aurorami.
Z targającymi tobą negatywnymi emocjami zatrzaśniesz lekturę i odłożysz ją w jak najdalszy kąt, by nie przykuwała twojej uwagi.
— Mamo! — usłyszysz krzyk swojej córki dobiegający z sąsiedniego pokoju i natychmiast pobiegniesz do niej, ocierając po drodze twarz, by nie pokazać jej swojego cierpienia.
— Rose, kochanie, co się stało? — spytasz, gdy znajdziesz się przy jej łóżku.
Zauważysz wtedy, że się trzęsie, że drży jej ręka, po czym przytulisz ją do siebie, zapewniając, że wszystko będzie w porządku, chociaż sama nie będziesz mieć takiej pewności. Wyszepczesz szereg pocieszających słów, w które sama nie uwierzysz, ale wymówisz je z takim przekonaniem, by twoje dziecko się uspokoiło i chociaż ono doświadczyło ukojenia. Nie dowiesz się, że tak naprawdę dzieli z tobą ten ból, nie możesz, bo Rose nigdy ci tego nie powie, ukrywając to w sobie.
Po kilku minutach wyczujesz, że jej oddech się uspokaja, dzięki czemu i ty staniesz się odrobinę szczęśliwsza. Nie potrwa to jednak długo, bo gdy tylko opuścisz jej pokój, znowu ujrzysz twarz Rona. Ujrzysz go na wspólnym zdjęciu, waszej trójki, które kiedyś zrobione magicznym aparatem ozdabia ścianę niedaleko holu. Za każdym razem, kiedy je mijasz, do umysłu powrócą myśli o nim, wspomnisz szczęście, jakim cię obdarzył, miłość, jaką ci ofiarował, i to, jak ważną osobą stał się dla ciebie, z czego nie zdawałaś sobie sprawy do czasu oświadczyn. Tym razem prędko zaciśniesz powieki, usiłując nie patrzeć na radosny obrazek, bo zdasz sobie sprawę, jak trudno będzie ci opanować tęsknotę, nim zaśniesz.
Ale jednak jakimś cudem zmrużysz oczy, odchodząc w krainę snu. Tej nocy nie odwiedzą cię obrazy wojny przepełnionej krwią i śmiercią bliskich, co mocno cię zdziwi, bo każdą marę zapamiętujesz doskonale i nie zdarzyło się tak, abyś wyśniła coś innego. Tej nocy przyjdzie do ciebie Ron; zauważysz go z daleka, nie będziesz musiała się nawet odwracać, by wiedzieć, że to on. Tej nocy zbierze wam się na wyjaśnienia, tej nocy zyskasz nadzieję na coś dobrego. I będziesz mieć rację.
Kiedy podejdzie do ciebie ze swoim uśmiechem, zdziwisz się; nie uwierzysz w tę radość, nie w czasie, gdy wypłakujesz oczy z bólu i tęsknoty. Później poczujesz jego duże dłonie na swoich plecach, po których zacznie przejeżdżać, gładząc twoją odkrytą skórę. Poczujesz się naga, chociaż tak naprawdę będziesz w pełni ubrana, ale to nie zyska znaczenia, poczujesz się inaczej. Westchniesz, gdy jego silne ramiona oplotą twoje ciało, odetchniesz ciężko, wdychając jego zapach, który przecież tak dobrze znasz. Nie dasz wiary temu, co się właśnie rozgrywa. Po pewnym czasie, bo nie wiesz, ile dokładnie minęło, odsunie się i spojrzy ci w oczy; zauważysz ciepło, jakie stara się ci mentalnie wysłać, prawie poczujesz bijące od niego uczucie.
— Hermiono — wyszepcze w końcu,a  to sprawi, że na twoich ustach pokaże się coś na kształt uśmiechu. Poczujesz rozlewającą się po ciele magię, płynącą z melodyjności głosu, z emocji, jakie zostały w nim zawarte.
Nie odpowiesz,a  jedynie złapiesz go za dłoń, którą przyciągniesz do siebie i położysz na piersi, na sercu. Nie zobaczysz ledwo widocznego grymasu na twarzy Rona, przez co poczujesz się lepiej niż w niebie.
Myśląc o tym, w końcu zastanowisz się, gdzie tak naprawdę jesteś, i o niczym dobrym nie pomyślisz. Przez moment przyjdzie ci do głowy wizja, że umarłaś, chociaż nie wiadomo jakim sposobem, zaczniesz się obawiać, że zostawiłaś Rose samą sobie, bez opieki, bez rodziny, bez miłości.
— Nie umarłaś — usłyszysz swojego ukochanego i pomyślisz, że czyta ci w myślach. — Powiedziałaś to na głos, kochanie — dokończy, uspokajając cię. — Ale nie mamy wiele czasu.
Zadrżysz na dźwięk tych kilku słów, uświadamiając sobie, że ma całkowitą rację. Odwrócisz się do niego twarzą, po czym obydwoje usiądziecie na ziemi i zaczniecie rozmawiać.
Wasza pogawędka nie będzie trwać godziny, właściwie to niecałe pół, ale stwierdzisz, że to najlepiej wykorzystany czas od wielu lat. Z wymiany zdań zapamiętasz prawie każde słowo, tak ci się przynajmniej wydaje, i będziesz mieć rację, ale w geście ubezpieczenia się przed tym spiszesz wszystko na kartkach dziennika. Nie dowiesz się, gdzie zostałaś zabrana, bo Ron nie zdąży ci o tym opowiedzieć, ale stwierdzisz, że to nie takie istotne i ważne są treści, jakie ci przekazał. Uśmiechniesz się, wspominając jego prośby. Powędrujesz dłonią do zawieszonego na rzemyku kryształu, który od kilkunastu minut ozdabia twoją szyję, co da ci energię do działania.
— Muszę już iść — odrzeknie smutno, cofając się o krok w żółwim tempie, przez co posmutniejesz. — Nie rób takiej miny, jesteś Weasley, jesteśmy twardzi — skarci cię, czym wywoła u ciebie napad chichotu.
Zdasz sobie sprawę, że to pierwszy raz od jego śmierci.
I wtedy odejdzie, zostawiając cię samą w ciemnym pomieszczeniu, które zacznie wypełniać gęsta mgła.
Obudzisz się dość gwałtownie, zaskoczona uginającym się materacem. Zerkniesz na sprawcę swojej pobudki i przetrzesz prędko oczy. Gdy zauważysz Rose, przypomnisz sobie obietnicę złożoną swojemu mężowi i natychmiast przywołasz na twarz wesoły wyraz, czym zaskoczysz nie tylko córkę, ale przede wszystkim siebie.
— Mamo! Obudziłaś się, to musisz wstać! — wykrzyknie ci wprost do ucha, po czym zacznie biegać po sypialni. Nie zdziwisz się, pamiętasz, że odkąd tylko nauczyła się chodzić, wszędzie było jej pełno,a  tym samym będziesz widzieć Rona w kółko biegającego za nią. To cię pocieszy.
— Tak? A to dlaczego? — starasz się droczyć. Odgarniasz jedną ręką pościel i wyplątujesz z niej książkę o prawie czarodziejów, którą wczoraj położyłaś na półce z zamiarem zgłębienia jej, ale na zamiarach się skończyło.
— Hmmm — wypowie głośno Rose, co zabrzmi dość zabawnie w jej wykonaniu, i zamacha gwałtownie dłonią, dając pokaz dziecięcej magii w postaci rozbitego wazonu.
Dopiero wtedy uświadomisz sobie, jak wielkie szczęście masz, że Rose jest przy tobie. Karcisz się za swój zły humor w ciągu poprzednich dni i za niepoświęcanie wystarczającej liczby godzin swojej perełce. Uśmiechniesz się szeroko, nie ganiąc jej za szkody, jakie spowodowała, nawet jeśli była to tylko przypadkowa magia. Przyrzekniesz sobie, że nic nie stanie ci na przeszkodzie, byś była najlepszą mamą na świecie, i wiesz, że tak się stanie, bo masz tak wygórowane ambicje;  nic nie może być niemożliwego dla Hermiony Weasley. Uwierzysz w to wszystko i zawalczysz nie dla siebie, ale przede wszystkim dla swojej miłości, dla swojej córki.
— No dobrze, powiem ci, ale to tajemnica. Tatuś mnie odwiedził w nocy — powiesz bardzo cicho. Serce załomocze ci w klatce piersiowej na to wyznanie, ale postarasz się nie ukazać ekscytacji. 
— Tak? I co powiedział?
— Mówił, że tęskni. I dał mi misję: mam sprawić, że się podniesiesz… albo wzniesiesz. Jakoś tak.
Bo ja wiem, Hermiono, że to ona będzie powodem, dzięki któremu się nie załamiesz i podniesiesz się. Ja nie wrócę, ale zawsze będę obok was.
— No i widzisz? Wstałaś z łóżka. — Wypnie dumnie pierś. — Sądzę, że zasłużyłam na nagrodę.
Zaśmiejesz się na jej próbę uzyskania nowej miotły dziecięcej, do której przekonuje cię drugi tydzień, po czym ucałujesz jej czubek głowy, w duchu dziękując Merlinowi i Ronowi za uświadomienie, jak wielki skarb masz pod nosem.
 
Podnoszę się.
 

4 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba, chociaż nie jestem fanką Harry'ego Potter'a. Ciekawy sposób prowadzenia narracji, taki narrator wszechwiedzący. Przypadł mi gustu również twój styl pisania. Z chęcią przeczytam twoje kolejne prace :D
    Pozdrawiam *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z narratorem to był ciekawy eksperyment i naprawdę baardzo miłe doświadczenie :)

      Dziękuję za komentarz.
      Pozdrawiam, Acrimonia

      Usuń
  2. Wzruszyłam się czytając ten tekst...
    To historia związku Hermiony i Rona, którą mogłabym zaakceptować... zrozumieć i może nawet polubić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, pamiętam właśnie, że nieszczególnie lubisz xD Więc tym bardziej się cieszę, że Ci przypadła do gustu.

      Dziękuję za komentarz!
      Pozdrawiam, Acrimonia.

      Usuń

Obserwatorzy